niedziela, 20 października 2013

Odcinek 4 - Tam gdzie żaden głos nie znajdzie swojego ujścia...



- No nie wierzę – powiedziała spokojniej Lucy
- Ja się załamię … - i oboje opadli na podłogę, całkowicie załamani i zszokowani.
- Jak to możliwe ? – zapytała Lucy o dłuższej przerwie

- Nie wiem, ale jakoś nie wierzę w przypadek …
- No, a ja niby co szukałam twojego adresu by obok ciebie zamieszkać, no pomyśl imbecylu ! – wrzasnęła Lucy
- Nie krzycz tak, bo sąsiedzi usłyszą … - próbował uciszyć ją Natsu
- Jasne, przyjdą i będą mogli oglądać niezłą komedię ! – powiedziała tym razem lekko ściszonym głosek
- Ha, haha
- Miau … - nagle usłyszeli dźwięk kotka obok siebie. Lucy zobaczyła, że mały niebieski kotek łasi się do nogi Natsu
- On jest … - zaczęła mówić – Kawaiiiiiiiiiii – rzuciła się na Happyego i zaraz zaczęła go tulić. Nie miała zamiaru go puścić nawet na chwilę.
- Lucy, nie chcę przerywać tej wzruszającej sceny miłosnej, ale musimy jechać – jak zawsze Natsu pokazuje swe genialne wyczucie czasu J
- Już nie lubię twojego właściciela – powiedziała Lucy do kotka
- Powinienem czuć się odrzucony, wybiera kota, a nie mnie – już malutka łezka kręciła się w oku Natsu
- Happy jest słodki w przeciwieństwie do ciebie
- Cios prosto w serce – i dosłownie strzała przebiła serce chłopaka. Lucy w tym czasie odstawiła kota na ziemię i zaczęła wychodzić z korytarza
- Ja pierwsza, a potem ty ! – powiedziała ostro i poszła. Natsu zamknął mieszczanie i wyszedł zaraz za nią. Kiedy zjechał windą od razu skierował się w stronę parkingu, gdzie już czekała na niego Lucy.  Patrzyła na niego wzrokiem pełnym zła.
- Nie bądź taka straszna – odezwał się jako pierwszy Natsu
- Hy ! – odwróciła się obrażona
- Poddaję się ! – wyciągnął ręce do góry prosząc o niebiańską pomoc
- A myślałam, że jesteś ateistą … - wreszcie się dziewczyna odezwała
- Wierzę w Boga, ale go nienawidzę … - powiedział już teraz smutny. Podniósł głowę do góry i dał wiatrowi by poruszał lekko końcówkami jego włosów. Wzrok miał delikatny, jednak smutek był ogromny. Jedna łza spadła na ziemię, kiedy okrutne wspomnienie wzięło górę.
- Natsu …?- zapytała się niepewnie Lucy
- Przepraszam ! – otarł ręką oczy i już zaraz się szeroko uśmiechał. Dobrze, że nie miał zwierzęcego słuchu, bo mógłby usłyszeć niezwykle mocne bicie serca dziewczyny, która coś poczuła widząc taką twarz… - A tak w ogóle, to co tam masz  w tym pudełku ? – po czym wskazał na kartonowe pudło, niewielkich rozmiarów
- A to ? To prezent dla Wendy J - powiedziała uśmiechnięta. Natsu dziwnie na nią popatrzył. – No, co pytałam się, można dawać takie prezenty!
- No dobra, już dobra – powiedział, po czym wsiedli do samochodu. Natsu włożył kluczyć do stacyjki i odpalił „auto”. Wyjechał z parkingu i zaczął się kierować w stronę zakładu psychiatrycznego.
- Jak długo będziemy jechać? – zapytała się po chwili
- Z godzinę, zależy od ruchu na drodze – odpowiedział dziewczynie
- Dzięki … - i znowu umilkła, jednak sprawiała wrażenie jakby chciała o coś zapytać
- Pytaj … - spojrzała na Natsu z zatroskaniem. Chłopak odwrócił od niej wzrok lekko zarumieniony.
- Mieszkasz sam ?
- I tylko o to chciałaś zapytać ?!
- Chodzi mi o to, że nawet nie jesz zdrowo !
- A co ty tak się o mnie troszczysz ?
- Odpowiedz !
- Tak mieszkam sam, nie umiem gotować, więc robię sobie zupki chińskie ! PASUJE!?
- Tak …- kiedy powiedziała lekko ściszonym głosem, Natsu dopiero zauważył jak mocno się na nią wydarł
- Przepraszam …
- Nic się nie stało …
- A ty też mieszkasz sama?
- Tak, ale ja w przeciwieństwie do ciebie, mam bogatsze menu !
- To widać … - powiedział cicho żeby nie usłyszała, a jednak …
- Uważasz, że jestem gruba ?
- Nie o to i chodziło, raczej … - i mimowolnie spojrzał na jej odkryte piersi, zarumieniła się i zawinęła kurtką zawstydzona
- BAKA !!!!  - wrzasnęła tak mocno, że przerażony chłopak skrzywił usta w dziwnym grymasie i nie próbował prowadzić dalszej rozmowy z bulwersowaną blondynką.  Nie zamienili nawet jednego w drodze do zakładu psychiatrycznego. Dopiero, kiedy dojechali na miejsce, Natsu zebrał w sobie siły by powiedzieć słowo :
- Przepraszam …
- No nareszcie ! Dam ci dobrą radę, nie każ kobietom czekać, bo uwierz mi sam diabeł nie jest tak okrutny jak wściekła kobieta ! – wysyczała Lucy
- Boże widzisz i nie grzmisz ! – złożył ręce w błagalnym geście, ale jedyne co dostał w odpowiedzi to siniak na głowie.
- A to za co ? – zapytał się niewinnie, ale wzrok Lucy mówił „Zamknij się, albo zaraz ja ześlę ci pioruny na ten zakuty łeb!”, więc nic nie dodał.
            Kiedy tylko wyszli z auta skierowali się prosto do wejścia. Już na samym początku Lucy odrzucił widok ludzi czekając na korytarzu, dużo z nich było odzianych w kaftany. Niektórzy z nich krzyczeli, inni spali jak dzieci, a jeszcze parę osób rzucało się na prawo i lewo. Kiedy zza rogu wyskoczył na nią mężczyzna, Natsu złapał ją w talii i przysunął do siebie.
- Nie oddalaj się ode mnie … - powiedział cicho.  Wystraszona Lucy kiwnęła tylko głową, poprawiła pudełko, które miała w rękach i zaczęła iść ramię w ramię z Natsu. Obejrzała się tylko na chwilę do tyłu. Zobaczyła, że mężczyznę, który na nią wyskoczył, zdążyli unieszkodliwić strażnicy, więc nie stanowił już zagrożenia dla innych. Detektyw i pisarz weszli przez rozsuwane drzwi, idąc prosto przez biały korytarz
- Przepraszam – powiedziała Lucy, co z lekka wytrąciło Natsu z równowagi.
- Słucham …? – dopytał się z niedowierzaniem
- Przepraszam – powiedziała o pół tonu wyżej tym razem
- Kurcze, szkoda, że nie wziąłem ze sobą kamery, to trzeba było nagrać !
- hahaha jakie zabawne – powiedziała z ironią – I mam pytanie ?
- Hmy ?
- Mam nadzieję, że nie prowadzą nas do jakiegoś laboratorium ?
- Chyba naoglądałaś się za dużo filmów … Ale z resztą masz rację, to wygląda jak jakaś scena z horroru, ale nie martw się prowadzą nas do pokoju Wendy.
- Boję się … - pochyliła głowę do przodu, mając wyrysowany smutek na twarzy.
- Czego ? Przecież tu jestem… nie wyskoczy na ciebie żaden potwór mutant.
- To nie o to … boję się spotkania z Wendy.
- Nie bój się.
            Kiedy dotarli do zamkniętych drzwi, Natsu wyjął klucz z kieszeni i otworzył nim je. Weszli do środka. Od razu oczom Lucy ukazał się różowiutki pokój z plakatami Hanna Montany, Hello Kity i innych tandetnych rzeczy. Pokoik był mały, skromny, w prawym kącie stało łóżku przykryte również różową kołderką. Co Lucy bardzo zdziwiło było ładnie pościelony. Cały pokój był wysprzątany i czysty.
-„Nie tak wyobrażałam sobie pokój osoby chorej psychicznie” – pomyślała dziewczyna.
            Cały czas się rozglądała szukając dziewczynki. Dopiero po kilku chwilach ujrzała, że niska, niebieskowłosa dziewczynka stoi w lewym kącie, dziwnie się przypatrując jej. Była nieufna wobec ludzi, jednak kiedy zobaczyła uśmiechniętą twarz Natsu wyszła z ukrycia z równie promiennym uśmiechem
- „Ma teraz 15 lat, a wygląda i zachowuje się jak dziecko. Co ona musiała przeżyć … ? A pomimo tego jej uśmiech, tak roztapia serca” – powiedziała sobie w myślach Lucy
- Cześć Wendy,  to Lucy … moja przyjaciółka – w ostatnim słowie zawarł chwilę przerwy. Nie wiadomo, czy nie był pewien odpowiedzi, czy nie wiedział co powiedzieć. Wendy obróciła głowę w kierunku Lucy i skinęła ją.
- Mi też ciebie miło poznać ! – Lucy wyciągnęła w jej kierunku dłoń, uśmiechając się najszerzej jak tylko potrafi. Dziewczynka na początku nieufnie zaczęła wyciągać rękę, ale kiedy ustaliła, ze nic jej nie grozi odważnie chwyciła blondynkę za dłoń.
- Dobrze, że się zaprzyjaźniłyście. – powiedział Natsu, który przyglądał się całemu zdarzeniu mając łzy w oczach. – „Ona … ona nigdy nie podała oprócz mnie nikomu ręki … ”
„I ukazał mi rzekę wody życia,
lśniącą jak kryształ,
wypływającą z tronu Boga i Baranka.
Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką,
po obu brzegach,
drzewo życia, rodzące dwanaście owoców -
wydające swój owoc każdego miesiąca -
a liście drzewa [służą] do leczenia narodów.
Nic godnego klątwy
już [odtąd] nie będzie.
I będzie w nim tron Boga i Baranka,
a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali.” (Apokalipsa św Jana 22,1-3)

- Szybko nawiązuje znajomości! – powiedziała dumnie Lucy, Wendy zaczęła się śmiać z niej. Blondynka położyła pudełko na ziemi i zaczęła gonić dziewczynkę, a kiedy ją złapała zaczęła ją łaskotać. Natsu próbował ją zatrzymać, ale kiedy zobaczył, że nic się nie dzieje zrezygnował.
- „Nie wierzę … Jak ona to zrobiła …” – mówił do siebie w myślach. Stał uśmiechnięty i dumny z Lucy – Oj dziewczyny przestańcie ! – obie odwróciły się i pokazały mu języki. – He?- zapytał zdziwiony – Jesteście wredne ! Wendy, mam do ciebie parę pytań, pomożesz mi ? – Nawet nie skończył do końca mówić, a już dziewczynka kiwnęła do niego głową, na wyraz zgody.
- Grzeczna dziewczynka ! – Lucy pogłaskała ją po głowie wypowiadając te słowa.
- Dobrze, to pierwsze czy znałaś może którąś z tych dziewczynek ? – Natsu położył przed nią na stoliku zdjęcia zgwałconych dziewczynek, ale Wendy tylko pokręciła głową. – Na pewno ? – teraz kiwnęła. – Rozumiem… A pamiętasz noc, kiedy ten niedobry pan ci to zrobił ?

- Ej, Natsu nie powinieneś ją o to pytać! – skarciła go Lucy, ale Wendy położyła swoją rękę, na jej dłoni i pokręciła głową, ten znak znaczył to samo, co „Nic się nie stało” – „Co za silna dziewczyna !” – pomyślała blondynka. Niebieskowłosa przekręciła głowę w stronę Natsu i kiwnęła głową.
- A czy pamiętasz coś szczególnego ? – próbował nadal pytać. Wendy nie wykonała, żadnego ruchu głową, tylko usiadła przy stoliku, wzięła dwie kredki i zaczęła rysować. Kiedy skończyła, podała gotowe dzieło Natsu. Obrazek przystawał jakiś medal, na którym wyryta była gwiazda. – dziękuję – powiedział do niej po czym pocałował ją w czoło. – To my już pójdziemy Lucy … - chciał już wstać, ale dziewczynka go zatrzymała – Co się stało ? – jakby chciała cos powiedzieć, ale nie mogła. Popatrzyła na zdjęcia i wskazała na jedną fotografię. Natsu podniósł ją. W górnym rogu widniał napis „Yuki Hamataki”. – Znałaś ją ? – pokręciła głową – Widziałaś ją kiedyś ? – kiwnęła – Gdzie ? – zaczęła pokazywać ręką jakby coś pisała, uczyła się …
- Szkoła ? – zapytała Lucy, ale pokręciła głową – Zajęcia dodatkowe – kiwnęła.
- Dziękujemy, bardzo nam pomogłaś, następnym razem przyniosę ci prezent. – powiedział Natsu, który mocno ściskał 15 – letnią kuzynkę, dziewczynkę, zatrzymaną w okresie rozwoju.
- A właśnie ! – Lucy klasnęła w dłonie – Po co czekać, przecież mam dla ciebie prezent ! – krzyknęła radosna. Wendy od razu się ożywiła. Blondynka podeszła do pudełka i podniosła je. Położyła je prosto pod nogi dziewczynki. –Otwórz… - zachęciła ją Lucy. Wendy niepewnie zaczęła otwierać pudełko.


- Miau …. – usłyszeli ze środka. Dziewczynka zajrzała do środka. Powoli wsunęła rękę do środka, gdy napotkała opór, chwyciła rzecz i wyjęła ją. Oczom wszystkim ukazała się biała, malutka kotka, która cały czas miauczała. Wendy popatrzyła na obrożę.
- Carla, tak ją nazwałam, nie obrazisz się za to, że to zrobiłam za ciebie – Lucy puściła do niej oczko. Oczy Wendy zaczęły się robić szkliste. Powoli woda zaczęła do nich napływać, a po chwili po policzkach zaczęły spływać łzy. Natsu i Lucy nie wiedzieli co się dzieje, ale kiedy dziewczynka się uśmiechnęła, odetchnęli w spokoju.
- I co podoba się prezent ? – zapytała się Lucy
- Carla … - usłyszeli
- Co? – dopytał się Natsu
- Carla … Dziękuję ! – krzyknęła radośnie dziewczynka.
- Lekarza, szybko! – krzyknął zaczynając płakać. Nie powstrzymywał łez, tak samo jak Lucy. Podbiegł i przytulił kuzynkę, jak tylko najmocniej potrafił. – Powiedz, coś jeszcze …
- Lucy, Natsu dziękuję ! – krzyknęła jeszcze głośniej. Natsu puścił ją, popatrzył jej prosto w oczy.
- Dlaczego braciszek Natsu płacze ?
- Bo jestem szczęśliwy. – kiedy powiedział te słowa, puścił Wendy i rzucił się na Lucy, tuląc ją najmocniej jak tylko potrafił – Dziękuję
- Ja, nic ,… - próbowała zaprzeczyć, ale uśmiech Wendy sprawił, że zamilkła
- Co się stało ? – do pokoju przybiegł lekarz
- Ona się odezwała ! – wrzasnął Natsu
- Pan doktor ! – powiedziała Wendy
- Nie wierzę, to cud ! – lekarz zdjął okulary w niedowierzaniu. Podszedł do Wendy, która trzymając kotkę szeroko się uśmiechała – Niesamowite … Zaraz pójdziemy przeprowadzimy badania, ale wygląda na to, że mówi …
- Ona mówi !!!! – zaczęły ze szczęścia płakać pielęgniarki, które przybyły razem z lekarzem
- Siostro Marto, proszę szybko ją wziąć na badania, musimy ją przebadać i sprawdzić, czy to tylko nie chwilowe ! – zarządził doktor
- Tak jest ! – odpowiedziała pielęgniarka, która w podskokach opuściła pokój.
- A państwa proszę, żeby wrócili do domu. Musimy sprawdzić parę rzeczy, więc proszę czekać na telefon.
- Dobrze – powiedział Natsu – Do zobaczenia Wendy
- Papa Wendy – powiedziała Lucy
- Papa, będę na was czekać. Natsu i Lucy się kochają ! – wrzasnęła Wendy, przez co para odwróciła się w jej kierunku, ale ta udawała niewinną. Tylko ona przecież zobaczyła, że wychodzącą z zakładu psychiatrycznego, trzymają się za ręce. Kiedy wyszli z budynku, Natsu na chwilę zatrzymał się. Złapał Lucy w biodrach i przyciągnął do siebie.
- Dziękuję – szepnął jej do ucha.
- Przecież nic nie zrobiłam … - próbowała jakoś się od niego oderwać, ale nie pozwalał jej na to.
- Nawet nie wiesz, jak wiele dokonałaś… - nadal szeptał delikatnie do jej ucha. Oczy miał zamknięte, a na ustach malował mu się szeroki uśmiech.
- Ale ja tylko …
- Przestań się wypierać!
- Ale…
- Kiedy na ciebie patrzyłem … miałem wrażenie, że rozumiesz Wendy. – otworzył lekko oczy. Zobaczył, że Lucy patrzy na niego ze strachem w oczach. – Nie bój się … teraz mieszkamy obok siebie, więc nic się nie stanie … - podniósł lewą rękę do góry i zaraz zatopił ją w jej blond włosach. Dziewczyna była tak zszokowana, że nie wiedziała co ma robić. Miała opuszczone ręce, które zaczęła delikatnie podnosić. Położyła je na jego torsie, a następnie przytuliła go. Lekki rumieniec obu stron sugerował uczucie, jakie łączyło tamtą dwójkę.
- Natsu?
- Co?

- Dziękuję …
- Proszę … - uśmiechnął się
            Stali w takiej pozycji jeszcze chwilę, jednak każde piękne chwile muszą mieć swój koniec
- Uuuuuu brawo chłopie!
- Dawaj !!!
- Ładna laska!!!
- Auuuuuuu, ładna zdobycz! – zaczęli im kibicować pacjenci, którzy widzieli całą sytuację z okien. Natsu i Lucy oderwali się od siebie, będąc cali zarumieni.
- Ej, po co przerwaliście, może zaciągnął by ją na małe co nie co !
- Małe co nie co, ty chyba za dużo Kubusia Puchatka się naoglądałeś ! Chyba, że miodek użyliby w innych celach !
- Z taką, to nawet na brudnym łóżku bym to zrobił, heheh ! – ciągnęli dalej
- Ej zamknąć się ! – wrzasnął strażnić – A wy jak zamierzacie się migdalić na parkingu, to polecam wam jednak pójść do któregoś z domów, bo przez was testosteron pacjentów wzroście i co jeszcze, kraty powyrywają by mieć lepsze miejsce do oglądania ! – strażnik dolał oliwy do ognia, bo Natsu i Lucy stali cali czerwoni  na środku parkingu. Kiwnęli głową i zaczęli się kierować na stronę samochodu
- Gorzko, gorzko, gorzko, gorzko !!! – zaczęli krzyczeć i klaskać w dłonie pacjenci płaci męskiej.
- I widzisz co zrobiłeś! – syknęła cicho Lucy

- Wiem, jak temu zaradzić ! – uderzył się w pięścią w dłoń, zadowolony ze swojego pomysłu. Złapał Lucy za ramiona, podciągnął do siebie i szybkim ruchem ust, pocałował ją. Dziewczyna nawet nie zauważyła co się stało, ale zdążyła poczuć delikatne i ciepłe usta chłopaka na swoich. Tak szybko, jak ją pocałował, tak szybko się od niej oderwał.

- UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU Gratulacje!!!! Brawo !!!! – brawa stały się jeszcze głośniejsze. Ale Lucy nie zwracała na to uwagi. Patrzyła, na oddalającego się w podskokach chłopaka, który o dziwo tryskał pozytywną energią. Zaraz u dziewczyny pojawił się lekki uśmieszek i pobiegła by go dogonić …


Ciąg dalszy nastąpi


PROSZĘ PRZECZYTAJ!!! 
Drogi czytelniku

Nawet jeśli blog będzie zakończony proszę cię drogi czytelniku SKOMENTUJ, jak chcesz pójdź na inne moje BLOGI, POLUB moją stronę, albo naciśnij OBSERWACJĘ :)







26 komentarzy:

  1. nocia boska życze ci jak najwiecej weny życze ci powodzenia dalej

    OdpowiedzUsuń
  2. Druga ;D
    Rozdział udany ,a nawet bardzo!
    Jakie to słodkie, Wendy znowu mówi :)
    przez ciebie mimowolnie się przy tym uśmiechałam.
    Natsu pocałował Lucy *,* Sam cukier
    Jeszcze mieszkają naprzeciwko siebie...
    Kilka literówek ,ale to nieważne
    Czekam na kolejny rozdział pozdrawiam i ściskam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale słodki ten rozdział. Cud miód malina (czy jakos tak xd)

    No ale nic dziwnego że Wendy w wariatkowie sie znalazla jak ma plakaty prosto z piekla -hello kitty xd. Dobra zarty na bok xd

    Lucy jest genialna. Albo Carl. Wendy mowi. Ale najwazniejsza akcja na parkingu xd
    Ah te żarty wariatow. Co oni maja to Puchatka i do miodu? Miod jest pyyyyyszny *.* No ale nie o to chodzilo xd

    Ah, sweet kiss *.* i love this...
    Dobra znowu po angielsku zaczynam gadac, no ale precensje miejcie do "the voice of Poland"!
    Ok. To p czym my tu...? A o Nalu ♥
    Tsa, bardziej romantycznego miejsca Natsu nie bylo?! Np. Cmentarz? Tak wszystkie tandetne scenki milosne sie rozgrywaja. No i chlopcy caluja na widok kroliczkow co moze wydawac sie troche dziecinne xd
    Parking kolo wariatkowa... Chyba zaczyna sie nowa era romantycznych miejsc xd
    Dobra nie bede juz zanudzala.
    Chcialam jeszcze przeprosic za literowki - pisze komentarz z malej klawiatury na telefonie.

    ~Mei ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i czy tylko u mnie pokazuje ze moj komentarz ( ktory pisalam o 20.30) zostal napisant o 11 ?
      .

      Usuń
    2. Tak pokazuje, bo jakoś nie mogę godziny dobrej ustawić :(

      Usuń
  4. A mam pytanko, czy teraz czcionka dobra?

    OdpowiedzUsuń
  5. Boziuu, to jest cudowne! Co tu więcej mówić, czekam na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O mamo! Naprawdę super jest ten blog, to było naprawdę wzruszające kiedy Natsu zaczął płakać ze szczęścia iż Wendy przemówiła. Kocham twojego bloga, naprawdę dobrze ci to wychodzi i czekam na więcej no i na sam koniec najlepsze! KIIIIIS!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie to ........Słodkie :):* .T było takie rozczulające gdy Wendy przemówiła a Natsu ze szczęścia płakał ale najlepszy był pocałunek .I to jest NALU !!!:D .Dawaj już następny rozdział:D
    No i się nakręciłam> POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  8. Boskie! Po prostu brak słów...
    Yuki: Masz rację.
    Kim jesteś i co zrobiłaś z Yuki!
    Yuki: O co Ci chodzi ?
    Pierwszy raz przyznałaś mi rację!
    Yuki: Cooo? A nie to tylko wytwór twojej chorej podświadomości...
    Wiem co słyszałam, ale przejdźmy do bloga. Prawie popłakałam się jak Wendy przemówiła, a Natsu rozpłakał się ze szczęścia. Chociaż nie jestem fanką Nalu, to i tak uważam, że pocałunek był niezły.
    Yuki: Racja, pocałunek najlepszy, kurde nie mogę doczekać się następnego rozdziału!
    Ja też! Dawaj szybko ten rozdział! Hehe!
    Yuki: Nakręcona... No nic Do następnego razu! Sayonara!
    Sayonara! Czekam na kolejny rozdział i zapraszam na swojego bloga! Sayonara jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wendy mówi!!! Wspaniale!!! Lucy jest osobą godną zaufania i uważam, że właśnie dlatego dziewczynka się otworzyła. A pacjenci po prostu genialni!!! Tak samo jak strażnik :). Najważniejsze, że się w końcu pocałowali :D.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wendy mówi - Natsu ryczy, Lucy ryczy, lekarz ryczy, pielęgniarki ryczą, to i Yasha ryczy xD Nie wiem, ale jakoś mnie to tak wzruszyło... Dopiero jak Wendy wyjechała z tekstem :
    "Papa, będę na was czekać. Natsu i Lucy się kochają ! " - wybuchłam śmiechem. Tak bez pardonu z tym wyleciała...
    Ale nabuzowani testosteronem pacjenci rozwalili mi mózg xD Chichrałam się jak głupia przy tym. Bardzo pozytywnie ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dopisać (wszystko przez Wendy) - akcja z biustem Lucyny w samochodzie również boska. Naprawdę , wyszedł Ci ten rozdział ^.^

      Usuń
    2. HURA!!!! Jak się cieszę :) I wiesz czytając twoje komentarze (moim zdaniem jest profesjonalistką, przeczytałam tysiące książek i piszesz dużo lepiej niż autorzy wielu z nich !), naprawdę jestem szczęśliwa :

      Usuń
  11. Wow. Popłakałam się przy czytaniu fanfic'u. Szacunek.
    Jakoś strasznie wczułam się w tę scenę z Wendy :')

    A końcówka.
    Uśmiech towarzyszy mi aż do tego momentu :) " Z taką, to nawet na brudnym łóżku bym to zrobił", "Gorzko, gorzko!" I się biedny chłopaczyna nie mógł powtrzymać :D

    OdpowiedzUsuń
  12. O mamusiu *o*
    Uśmiech nie schodzi mi z twarzy od początku. <3
    Lucy, to chyba z każdym potrafi się dogadać :D

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko! O matko! O matko! Licze na więcej takich scenek, ale nie przesłodzonych... Awwww <3 Wendy mówi! Ludzie w psychiatryku szaleją, a przy tym ten buziak <3 zaciesz mój na całego <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Happy jest kawaiii <3 Chciałabym mieć kota, ale rodzice nie chcą mi kupić nawet królika T.T
    Kłótnie Natsu i Lucy cały czas mnie bawią ;-)
    Tak! Stał się cud! Wendy przemówiła :) I dostała ślicznego kotka (ja też chcę takiego T.T)
    Rozwaliła mnie scena na końcu z pacjentami i gadka strażnika o testosteronie xD Normalnie pękłam ze śmiechu =D
    Lucy I Natsu w końcu się pocałowali!!! <3 Czekam na więcej takich fragmentów ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszy pocałunek Lu! Łał. Tak się śmiałam że aż mnie brzucho rozbolało, a wszyscy śpią :')
    Słodkie te kociaki, i do tego Wendy się odezwała, widać że ma Lu ma zbawienny wpływ na dzieci :D
    Lecę dalej :3

    OdpowiedzUsuń
  16. To było takie... Awww :)
    I Wendy się odezwała!!! :D Coś czuję, że tutaj to Lucy ma jakieś magiczne, leczące umiejętności :P

    OdpowiedzUsuń
  17. to z Wendy mega słodkie i smutne muszę to przyznać, ta końcówka była piękna. wybacz że nie skomentowała poprzedniego lub poprzednich rozdziałów ale jak napisalam jednak komentarz to jak chciałam go opublikować to nie wiem czemu nie moglam i sie zdenerwowałam i nie napisałam bo wszytskiego zapomniałam. Ale wiedz że były to rozdziały cudne xd. weny i pozdrowienia :* <3

    OdpowiedzUsuń

Byłeś, przeczytałeś ?
Zostaw ślad po sobie.
Dla ciebie to tylko chwila, a dla mnie kamień z serca, że ktoś coś napisał :)