Lucy w niewiarygodnie szybki sposób podniosła
się z lóżka. Włosy miała rozczochrane, a twarz nadal zaczerwienioną.
-
No, co kurwa?! – powiedziała do samej siebie i zaczęła się rozglądać po pokoju.
Ale była u siebie. Sprawdziła, w co jest ubrana. Nic niezwykłego.- Uuuu –
odetchnęła z ulgą – Na szczęście to był sen. – uśmiechnięta i rozpromieniona
zaczęła się przeciągać. Nagle usłyszała cisze pukanie. Zaczęła się rozglądać.
-
Lucy, wpuścisz mnie trochę zimno na dworze … - kiedy to usłyszała, powoli
odwróciła się w stronę okna. Na jej balkonie stał Natsu…
-
Aaaaaaaaaaa – wrzasnęła i zaraz spadła z łóżka, nie mogąc dojść do tego czy to,
co zobaczyła było prawdą … Uderzyła się w głowę i zaraz zaczęła ją rozmasowywać
by załagodzić ból. Niepewnie zaczęła się podnosić, by spojrzeć za okno, czy
postać którą zobaczyła była realna, czy też może była tylko wytworem jej
wyobraźni. Oparła się o łóżko i delikatnie zaczęła się podnosić, jednak gdy
okno znalazło się w zasięgu jej wzroku, ujrzała, że stoi za nim Natsu.
- Co ty tu robisz?!?!?! – krzyknęła i zaraz poszła otworzyć mu drzwi balkonu,
by umożliwić mu wejście do jej mieszkania.
-
Ostatnio, tak narzekałaś na moje okropne nawyki żywieniowe, więc zdecydowałem
się przyjść do ciebie na śniadanie. – odpowiedział uśmiechnięty.
-
A kto cię tu zaprosić i jak w ogóle się tu dostałeś?! – zapytała zirytowana
-
Przeskoczyłem z balkonu na balkon – powiedział jej spokojnie. Dziewczyna nie
mogła w to uwierzyć, więc wyszła na balkon by zobaczyć.
-
Ty debilu! – krzyknęła, gdy zobaczyła, że odległość pomiędzy ich balkonami
wynosiła ponad pół metra, nie byłoby nic w tym takiego strasznego, gdyby nie
fakt, że mieszkali na 10 piętrze… - BAKA!!!!!!!!! Chciałeś, żebym miała cię na
sumieniu, gdybyś spadł !!!!!
-
Nie takiego, chciałem zjeść śniadanie…
-
Za spokojny jesteś !
-
A ty za nerwowa.
-
Ty nie rozumiesz !? Mogłeś się … załóżmy pośliznąć i spaść z dziesiątego
piętra, a to zagwarantowałoby ci jak z twoją wiarą, bo ujrzałbyś życie
pozagrobowe !!!! – krzyczała na niego wymachując rękoma. On podszedł do niej i
złapał ją za brodę.
-
A co martwiłaś się? – powiedział jej seksownym głosem. Gdy ich oczy spotkały
się ze sobą Lucy przypomniała sobie sen i zaraz cała zarumieniona wyrwała się
Natsu.
-
To ja idę zrobię śniadanie! – powiedziała chłopakowi i zaraz ruszyła w stronę
kuchni. Była zarazem zawstydzona i zakłopotana. Nie wiedziała co ma myśleć.
Może i być to sen, ale czy przypadkiem tego nie pragnęła?
-
Co będzie ? – nagle przed nią wyskoczył Natsu, szczęśliwy jak dziecko.
-
A co chcesz? – zapytała Lucy przez zaciśnięte zęby.
-
Jajecznicę ! – odpowiedział
-
Kurcze, to ty nawet tak prostej rzeczy nie potrafisz sobie przyrządzić ?
-
No … nie … - teraz jego mina nie była taka radosna. Smutek zagościł na twarzy
Dragonila, kiedy zaczął ją opuszczać. Lucy
nie wiedziała co ma o tym myśleć. Próbując zmienić sytuację, od razu
ruszyła przyrządzać śniadanie.
-
Chcesz zwykłą jajecznicę, czy może z jakimiś warzywami, mięsem … - zapytała się
uśmiechnięta
-
Co zrobisz będzie dobre J
-
Jak chcesz. – od razu zabrała się do robienia „potrawy” i dzięki temu, że była
prosta szybko ją przyrządziła. Wyjęła talerze i nałożyła sobie i Natsu. Podała
chłopakowi go, któremu ślinka ciekła na sam widok jedzenia. Kiedy tylko
postawiła ją na stole, Natsu rzucił się do jedzenia.
-
GENIALNE! – krzyknął – Będziesz świetną żoną (mój dopisek : najlepiej twoją
Natsu J
)
-
Dzięki … - Lucy była lekko zakłopotana, więc spróbowała – „Zwyczajne” –
pomyślała, ale gdy popatrzyła na szczęśliwego chłopaka zajadającego się
jajecznicą, od razu mocniej zabiło jej serce. Nie rozumiała tego, ale było jej
… ciepło.
-
Od teraz codziennie tu będę przychodził ! – krzyknął Natsu
-
Haha, a co ja z tego będę miała ?! – zapytała już trochę zdenerwowana Lucy
-
A wiele, po pierwsze satysfakcję, że ktoś wychwala twoje potrawy, po drugie nie
będziesz sama jadła, a po trzecie, będziesz miała plusa u tego na górze, bo
przecież jest napisane w piśmie, żeby pomagać tym w potrzebie.
-
A podobno jesteś niewierzący ?!
-
Kiedyś wierzyłem, ale teraz … - znów ten sam smutek zagościł, hmmm raczej nie
chciał odejść od niego, na jego twarzy.
-
Dobra możesz przychodzić – powiedziała wreszcie Lucy – Ale może przez drzwi ?
-
A chcesz żeby ktoś zauważył, że do ciebie chodzę?
-
„Trafny argument ” – pomyślała Lucy – Rób jak chcesz… A co do pracy, to myślisz
złapiemy osobę odpowiedzialną za to ?
-
Ty jeszcze się pytasz ? Jesteś genialnym detektywem, więc z twoja pomocą na 100
% go złapiemy!
-
Ja nie jestem genialna – Lucy zaczęła rysować na stole kółka będąc zawstydzona
tym co Natsu jej powiedział.
-
A co do twojego ojca … Może lepiej nie będziesz iść go przesłuchiwać …
-
Lepiej nie … - zapanowała cisza. Było
jedynie słychać dźwięk sztućców i jakiś maszyn za okna.
-
Dziękuję za posiłek, idę się przygotować do pracy … a właśnie, który dzisiaj
mamy ?
-
Jak to, który ? 11 listopada, a co ?
-
Dzisiaj Erzy nie będzie w pracy … -odpowiedział Natsu
-
Dlaczego ?
-
Dla niej jest dziś wyjątkowa rocznica …
***
Cmentarz na ulicy Mardleewa, największy w całej Magnolii,
na nim było pochowanych więcej osób bliskich dla Erzy niż mogłoby wydawać się
przeciętnemu człowiekowi. Szkarłatno włosa krocząc po ścieżce cmentarnej w
jednej dłoni niosła 7 czarnych róż, a w drugiej siatkę ze zniczami. Gdy dotarła
do ogromnego dęba, przystanęła przy jednym z grobów.
Wieczny bądź odpoczynek
10.XI.X777 rok
Ofiary niewolnictwa organizacji
Zeref
Nieznana liczba
Siedem lat temu, na
niewiadomego pochodzenia wyspie, wybuchło powstanie niewolników, w którym
zginęła duża część dzieci i dorosłych przetrzymywanych tam od wielu lat… Kiedy
tylko Erza ujrzała nagrobek opadła na kolana i zaczęła płakać. Zasłoniła twarz
rękoma, ale i tak każdy mógł zobaczyć jakie emocje rządziły teraz umysłem i
ciałem dziewczyny, która na samo wspomnienie tamtych wydarzeń, czuła tylko
strach i ból. Pamiętała twarz swoich przyjaciół, którzy osłaniając ją swoimi
własnymi ciałami dali jej wolność. Chciało się jej się śmiać. Kto by pomyślał,
że w takiej cywilizacji istnieje coś takiego jak niewolnictwo, ale ludzie się
przekonali tamtego dnia, że należy uważać na swoje dzieci, że mogą one zostać
uprowadzone, sprzedane i wykorzystywane, jako ludzie do ciężkich prac, albo
najgorzej … zabawki w rękach dorosłych obrzydliwych mężczyzn, którzy uwielbiali
dotykać swoje „pociechy”, tam gdzie dziecko nigdy nie powinno zastać dotknięte
i robić im to, czego nigdy nie powinny doświadczyć. Erza myśląc o tym i o
poświęceniu jednej osoby uniknęła takiego losu, ale widziała, jak jej małe
przyjaciółki idąc z „wujkami” wracały całe zalane łzami, w porozdzieranych
ubraniach, prawie skatowane na śmierć. Kobiety, które tam były starały się jak
najlepiej im pomóc, jednak one same nie były zdolne zrobić nic więcej, jak
tylko umyć i opatrzyć, oraz pocieszyć „Kiedyś ktoś nas uratuje …” powtarzały im
to codzienne, a one dorastały idąc do coraz to nowszych „wujków”, gdyż dla
innych były już one za dorosłe… Ból, który czuła Erza był nie dopisania. Nie
doświadczyła do końca tego na własnej skórze, ale widziała, kim, a raczej czym
są teraz jej dawne przyjaciółki … Nie można ich nawet nazwać ludźmi … są to
zwykłe wraki istoty, które kiedyś mogły nosić miano człowieka.
Erza wstała i zaczęła
szybko oddalać się od tego miejsca. Nawet nie poszła w kierunku samochodu,
tylko od razu skierowała się w kierunku więzienia.
- Witam, pani Scarlet.
– krzyknął do niej z daleka jeden ze strażników
- Witaj Robert ! –
odpowiedziała mu. Starszy mężczyzna zaczął jej otwierać drzwi.
- A nie sprawdzimy jej
? – zapytał się drugi, młodszy strażnik, który najwyraźniej nie wiedział kim
jest ta dziewczyna.
- Młody ta kobieta
przychodzi tu od siedmiu lat, przynajmniej raz dziennie i tak wiele przechodzi,
więc weź na wstrzymanie. – odpowiedział mu strażnik. Erza kiwnęła głowę w
wyrazie podziękowania i weszła do środka. Wiedziała, gdzie ma iść, wszyscy
wiedzieli czego chce, a raczej z kim się chce zobaczyć. Nawet strażniczka od
razu pozwoliła jej wejść, sekretarka zapowiedziała wizytę … Wszystko było
jednym, wielkim utartym schematem, który był taki bolesny. Bała się, tak jak
zawsze wejść, do pokoju spotkań, ale jak zawsze musiała zrobić ten krok.
- Witaj Erzo … -
powiedział do niej niebiesko włosy mężczyzna z blizną na prawym oku.
- Witaj Jellal … -
powiedziała niepewnie. Usiała naprzeciw niego w ciszy.
- Co u ciebie ?
- Praca jak zawsze, a u
ciebie ?
- Jak widać … -
patrzyli na siebie ze smutkiem w oczach. Nie wiedzieli o czym mają rozmawiać,
chociaż na jeden cały czas mogliby rozmawiać, jednak przez siedem lat żadno nie
odważyło się wypowiedzieć na ten temat żadnego słowa.
Czternaście lat temu
dziewczynka, która nazywała się Erza została uprowadzona z jej rodzinnej wsi,
której nazwy nawet nie pamiętała. Cała jej rodzina została zamordowana na jej
oczach, bo jak wyjaśnili „Stawiali opór”. Dziewczynka nie miała jak uciec.
Została zabrana w miejsce, które zna i nie chce znać, pamięta, a nie chce
pamiętać … do piekła. Nie pamięta nic z pierwszych dziesięciu dni, była wtedy
okazem na sprzedaż, a gdy ktoś ją kupił, stała się niczym więcej jak
przedmiotem. Została zaprowadzona do ogromnego budynku, gdzie było wiele dzieci
i dorosłych. To tam go poznała… Na początku dzieci były tylko sprawdzane, czy
się nadają. Najbardziej jednak nadawał się Jellal, ich szef uznał, że chłopak
ma talent, przyjaciel Erzy potrafił doskonale posługiwać się bronią. Do tej
pory dziewczyna nie wie, skąd go miał, ale to go uratowało. Nie chciał z nimi
iść, ale gdy usłyszał, że może sobie zażyczyć czego tylko chce, powiedział, że
chce by uwolnili Erzę … powiedzieli, że nie mogą tego zrobić, ale obiecali, że
nigdy nie zostanie skrzywdzona. Od tej pory była bezpieczna, ale on musiał
zabijać dla niej. Siedem lat później wydarzyło się jednak coś, czego nikt się
nie spodziewał. Do „pokoi” wrzucili martwe ciało dziewczynki… Jej oczy zostały
wydłubane, na ciele miała ślady licznych poparzeń, rany zadane od noży widniały
od stóp do głowy, liczne siniaki zasłaniały pierwotny kolor skóry, każdy
wiedział, że została zgwałcona przez wiele osób … Ktoś wtedy krzyknął: KONIEC.
Nikt nie pamiętał, kto to był, ale wszyscy zbuntowali się. Jeden ze zbrodniarzy
Jellal, pomógł im się wydostać. Wszyscy walczyli zaciekle, jednak liczba ofiar
wynosiła ponad 500 osób, nikt nie wie ile osób wtedy zginęło. Wiele ciał po prostu
utonęło w głębinach morza, inne zostały doszczętnie spalone, a jeszcze inne nie
dało się połączyć z kończynami, które znaleziono. Bardzo często były dwa ciała,
a siedem rąk… - FRAGMENT Z RAPORTU POLICYJNEGO
Jellal został skazany
na 14 lat za liczne zbrodnie, sąd uznał łagodną karę, gdyż działał pod
przymusem, jednak był on niebezpieczny dla społeczeństwa, więc postanowili go …
odizolować od społeczeństwa…
- Dobrze, że wszystko u
ciebie ok.- odezwała się wreszcie Erza
- Tak … Erzo jak wyjdę,
to co ze mną zrobisz?
- Jeszcze siedem lat !
- Ale chcę wiedzieć!
- Wezmę za ciebie
odpowiedzialność…
- Wyjdziesz za mnie ?
- Tego nie
powiedziałam…
- Haha – zaśmiał się
pod nosem – Ta rozmowa do niczego nie prowadzi.
- Wiem, ale nie wiem co
będzie za siedem lat …
- Złożyłem wniosek na
zwolnienie na święta … - mina Erza mówiła sama za siebie. Była zszokowana i
zdziwiona, nie wiedziała co ma o tym myśleć…
- Po co?
- Jeśli zgodzisz się by
spędzić je u ciebie w mieszkaniu, pozwolą mi wyjść na cały dzień !
- Zgodzę się ! –
powiedziała bez wahania, będąc teraz już bardzo szczęśliwą
- KONIEC WIZYTY ! –
usłyszeli głos za sobą
- To do zobaczenia
- Do zobaczenia … - i
wyszła znowu tą samą trasą, tym samym schematem co zawsze, ale tym razem
bardziej szczęśliwa.
***
-
Co?! – Lucy będąc niezwykle zszokowana
krzyknęła, kiedy Natsu opowiedział jej historię Erzy.
-
Może nie wiesz, ale cały komisariat Fairy Tail składa się z osób, które znają
się od kilku lat. – wyjaśnił jej – Można by powiedzieć, że jest to komisariat i
sierociniec w jednym.
-
Jejku czuje się jeszcze bardziej niedopasowana niż wcześniej
-
Nie martw się, ja cię lubię i pasujesz do nas ! – powiedział Natsu, który coś
nagle odkrył – Oooo cholera ! Spóźnimy się !
-
Ja nie, to ty masz ustaloną godzinę rozpoczęcia pracy ! – powiedziała złośliwie
Lucy
-
Okrutna !
-
Jakbyś się spóźnił to znajdę jakieś wytłumaczenie.
-
Teraz cię kocham !
-
Tak, tak, a teraz idź się zbieraj – powiedziała Lucy machając ręką w jego
kierunku – „Kurcze wyznał mi miłość” – pomyślała Lucy po czym zaczęła się
śmiać.
KILKANAŚCIE
MINUT PÓŹNIEJ
-
Już jestem ! – wparował na komisariat Natsu, który nawet nie zdążył zapiąć
dobrze koszuli. Szczęka opadła mu do ziemi, kiedy zobaczył Lucy siedzącą przy
jego biurku. Od razu ruszył w jej kierunku – Jak ty to zrobiłaś ? Mówią, że
kobiety dłużej się zbierają od facetów.
-
No wiesz ja jadę z prędkością 80 km\h (takie ograniczenie prędkości istnieje w
Magnolii) w przeciwieństwie do kogoś,
kto porusza się jak żółw, chociaż jak widzę koszule zapinasz z prędkością światła … - po tym słowach
zaczęła mu poprawiać źle zapięte guziki… (czyżby zapomniała o śnie?)
-
Lucy, jak chcesz to od razu rozbierz Natsu, ale jakbyście chcieli zrobić tu
jakieś Bara Bara to lepiej idźcie do łazienki … - odezwał się Gray, na co zaraz
Lucy i Natsu cali się zaczerwienili.
-
Zamknij się mrożonko ! – wrzasnął Natsu
-
No, co płomyczku, dla mnie to wyglądało jednoznacznie …
-
Zamknij się … - powiedziała Lucy pokazując swoje drugie, mroczne, przerażające
ja …
-
Tak … - odpowiedział trzęsący się ze strachu Gray.
-
To dobrze, a teraz mów, co ustaliła Levy ! – zarządziła Lucy
-
Jak nie ma Erzy to teraz Lucy rządzi, jak ja to przeżyję – westchnął Gray – A
tak do sprawy to miałaś rację… z tym, że Virgo to córka twojego ojca.
-
Czyli sprawa trochę zaczęła nabierać koloru … - powiedział Natsu
-
Ale dalej nie wiemy, kto za tym stoi i dlaczego to robi … - przypomniała Lucy
-
Wiem, ale już coś wiemy. Tak jak powiedziałaś to musi być osoba, która zna
gości tych „spotkań” oraz osoba, która dobrze znała sprawę. – ciągnął dalej
Natsu
-
Może ja coś pomogę – wszyscy odwrócili się w kierunku dobiegającego głosu.
Osobą, która to powiedziała był nie kto inny jak Laxus
-
Coś odkryłeś ? – zapytał się Gray
-Tak,
ale musicie zajść do mnie ! – powiedział im
-
Jak do mnie ? – zapytała Lucy
-
Zaraz zobaczysz … - powiedział jej tylko Natsu. Nic już nie mówiąc Lucy zaczęła
iść za chłopakami. Kiedy doszli do drzwi z napisem „Nie przeszkadzać ” …
-
Oryginalnie – rzuciła Lucy
…
Laxus otworzył je i szczęka Lucy opadła do samej podłogi. Jej oczom ukazała się
przeogromna sala komputerowa z nieznaną liczbą komputerów i sprzętów
elektrycznych, których nawet nazw nie była w stanie podać, a co tu mówić o
zastosowaniu.
-
Pomimo, że z Laxusa dupek, to jest genialnym informatykiem. – powiedział Natsu
-
Uważaj na słowa mały ! Bo mogę ci małe zwarcie zrobić w twoim komputerze … -
pogroził Dreyar – I nie informatykiem, tylko specem od elektroniki, mechaniki,
Internetu i budowy sprzętów elektronicznych.
-
Niesamowite… - zdołała tylko wydusić Lucy
-
A teraz chodźcie zobaczyć co odkryłem … - machnął do nich ręką by za nim weszli
…
Ciąg
dalszy nastąpi …
Zla ty. Jak moglas w takim momencie skonczyc?!!
OdpowiedzUsuńI jeszcze musze czekac do 1 grudnia!!!
Jak ja wytrzymam?!
No i widze ze mialas wene :d
Pierwsza czesc rozdzialu strasznie przyjemna i mila.
Druga straasznie smutna :c
Biedna Erza. I Jellard :c
A ty Natsy jak mozesz obrazac Laxusa?!
Idz lepiej do swojej przyszlej zony ( czyt. Lucy), a nie obrazasz mi tu Laxusika xd
Na koncu chce ci powiedziec ze focham cie na cb.
1 grudnia. Straaasznie dlugo ;_;
Ale obiecuje ze z niecierpliwoscia bede czekala na twoj powrot :3
Mei <3
nie tak długo jakby mogło się wydawać, wiesz pisałabym, ale niestety... szkoła i reszta wiadoma :(
UsuńNiestety wiem jak to jest.
UsuńSama w tygodniu mam malo czasu na wszystko. Az moja przyjaciolka marudzi ze powinnam tyyyle rzeczy juz dawno zrobic, ale nie moge :c
Zycze milej nauki xd
Rozdział świetny!!
OdpowiedzUsuńHistoria Erzy... smutne :c
mam nadzieję, że Jellal spędzi u Erzy troche więcej niż jeden dzień :*
Natsu i Lucy... SŁODKIE
I Laxus "informatyk" jest bosski <3
Z niecierpliwością czekam na 1 grudzień.
Anonimka Mary <3
Cieszę się, że się podobało :) Mam nadzieję, że rozdziały będą coraz lepsze, no i też mam nadzieję, że Erza i Jellal spędzą ze sobą więcej czasu :)
UsuńBoże...
OdpowiedzUsuńJak ja wytrzymam do 1 grudnia....T.T
To jest tak ZAJEBISTE że ojeju !
Oczywiście musiałaś dodać te okropne sceny do historii Erzy...?
;_;
Chociaż byłam już na to przygotowana. xd
Tak jak wcześniej pisałam...notka boooska *.*
I Natsu na śniadanku...*.*
Ha ! I jak Lucy mu zapinała koszulę ! :D
Omnomnomnom :D
Pozdrawiam i lecę czytać notke na twoim drugim blogu :3
Wiem, gdy pisałam samej zrobiło mi się gorąco, a przy Erzie to miałam tak niesamowitą wenę jak nigdy, a i ty już się zabieraj za pisanie swojego bloga, mam dostać już jutro nową notkę, olewaj nawet szkołę, ona nie jest ważna, a jestem ciekawa co będzie dalej :)
UsuńCoraz bardziej mnie to kręci... To jest boskie! A historia Erzy taka smutna i wzruszająca... T-T
OdpowiedzUsuńA Laxus jako informatyk... Bosz kocham go! *-*
Yuki: Uwielbiam to twoje opowiadanie... Jest takie... Normalnie brak słów! Czekam na więcej.
A ja nie mogę się doczekać tego co odkrył mój boski Laxus! Masz u mnie duży plus za Laxus'a - speca od elektroniki. =D
Yuki: A u mnie za ten fragment tym jak Lucy zapinała koszulę Natsu =)
A właśnie. Co do Natsu, to jak on śmie obrażać tak zacną osobę jaką jest Laxus ?!?! *-*
Yuki: Cicho bądź... Nic takiego nie zrobił...
Jak to nie zrobił nazwał Laxus'a dupkiem! Nie lubię gada!
Yuki: No tak, ale powiedział, cytuję: "Pomimo, że z Laxus'a dupek, to jest genialnym informatykiem" koniec cytatu.
Chyba, że... Ale to i tak nie zmienia faktu, że go nie lubię!
Yuki: Bosz... Co ja z nią mam ? No dobra mam nadzieję, że życie Erzy i Jellal'a będzie szczęśliwe. A teraz do zobaczenia! Sayonara!
Ja też mam taką nadzieję. Dużo weny, cierpliwości i czasu. Sayonara!
NIE wytrzymam tak długo !!!
OdpowiedzUsuńAle postaram się będę czuwać :D
Mizutami; Jestem z tobą :)
No będę czekać z nie cierpliwością
Ale się napaliłam :D Cała płonę
Rozdział Genialny ,cudowny ,boski, zarąbisty :)
Ślę wenki ,całuski <3
Do następnego razu :D
Wspólne śniadanko!!! Super!!! A historia Erzy i Jellal'a tragiczna!!! Mam nadzieję, że wymyślisz coś i zwolnią go wcześniej :). Pracownia Laxusa jest genialna!!! Sama bym chciała taką mieć :D
OdpowiedzUsuńNatsu powinien się dorzucać na te śniadanka :P
OdpowiedzUsuńRetrospekcja ze wspomnień Erzy bardzo przypadła mi do gustu, ciekawe. No i Jellal :3 Wychodzi na święta. Będzie świąteczne bzykanko xD
Trochę mrocznie, dużo humoru, no ale co najważniejsze - Virgo rzeczywiście jest... a raczej była córką Judego. Sprawa idzie na przód, więc ja też - lecę czytać dalej, bo ciekawi mnie co Laxus ma reszcie do pokazania w swoim magicznym zakątku :D
Ja mam urodziny 11 listopada ;) a rozdział cudny !!!!!
OdpowiedzUsuńLaxus <33
OdpowiedzUsuńZawsze się cieszę nie wiadomo z czego jak przeczytam chociaż zdanie w którym jest jego imię XD
Natsu i Lucy - para idealna XD :D
Ciekawie się zapowiadają te codzienne śniadania xd
Erza i Jellal *o* /Yale
Natsu i Lucy jedzący wspólne śniadanko - coś pięknego :3 I jeszcze w pracy zapinała mu koszule *.*
OdpowiedzUsuńLaxus genialnym informatykiem? Też mnie to zdziwiło ;) Ma nawet własne ,,królestwo"
Szkoda mi Erzy :'( Przeżyć coś takiego to trauma do końca życia... Ale Jellal i jego postawa mi się podobają mimo, że zabił wielu ludzi, ale w końcu robił to dla Erzy ;')
Skomentuje rano. Teraz jestem zbyt śpiąca. Literki zaczęły mi się zamazywać :P
OdpowiedzUsuńWróciłam z zakupów, mogę komentować :D
UsuńSzczerze, cholernie szkoda mi Erzy. Niby moją ulubioną bohaterką jest Bisca, ale tu naprawdę pokochałam tą kobietę. A ten ślub to mnie już kompletnie rozwalił. Jellal to ma pomysły :D Ale uroczy jest ^.^
Zauwarzyłaś że pod koniec cały czas wpisuje "lecę dalej :3"?
Teraz będzie inaczej :D
Pozdrawiam :3
Bardzo się cieszę, że cały czas lecisz "dalej". Ja osobiście nienawidzę Erzy. Jeszcze jak pisałam Detektywa to jako tako ją lubiłam, ale teraz w PACu to aż niedobrze mi się robi, jak piszę z nią sceny :(
UsuńPozdrawiam
podoba mi się *_*
OdpowiedzUsuń